6 sierpień | Byle do września!

Nie mogę już się doczekać września. Póki co pracuję po całych dniach i nie mam czasu na pisanie i na treningi. To cholernie przykre, kiedy w życiu przychodzi taki moment, że trzeba z czegoś zrezygnować, z czegoś co sprawia nam przyjemność. Pół biedy, gdy chodzi o czasową rezygnację, ale porzucić rajdowanie na zawsze? Co za potworna myśl, prawda? Dlatego od razu wyrzucam ją z głowy!
Słyszeliście kiedyś o filmie “The Secret”? W skrócie chodzi o to, że nasze życie w dużej mierze wygląda tak, jak nasze myśli o nim. To nasze myśli kreują rzeczywistość, w której przychodzi nam żyć. Nie chcę w tym miejscu rozwodzić się nad tą koncepcją, można wierzyć w to lub nie, ale każdy z nas, bazując na własnym doświadczeniu, przyzna, że jakoś tak przyjemniej żyje się, gdy tych czarnych myśli mniej. Zmierzam do tego, że marudzenie na brak czasu, czy sił, czy czegokolwiek, nic nie daje.
Niejako mechanicznie już zdarza mi się jednak uprawiać ten nic-nie-dający proceder. No, po prostu tak mam, to nawyk. Cały czas staram się uczyć nowego podejścia - wykorzystywania na maksa, tego co jest. Jeśli chodzi o starty, to chyba całkiem nieźle opanowałem już tę sztukę. Żeby wymienić tylko niezłe wyniki, które zrobiłem na Rzeźniku, czy Grassorze, choć formy to ja już od dawna nie mam. No, ale co z tego? Stajesz na linii startu i dajesz z siebie wszystko, nawet jeśli to tylko 50% tego, co mógłbyś osiągnąć.
Zaraz uciekam na trening. Krótki, przebiegnę może 40 minut, czyli jakieś 8 kilometrów, ale jednak trening. Nie biegam na tętno, ani na tempo. Po prostu ruszam się, tak żeby przez lato nie zapomnieć co to znaczy biegać - od września będę miał więcej czasu, to i będę mógł wreszcie normalnie trenować. Tymczasem nie stresuję się, tylko robię swoje. I wiecie co? Takie trenowanie bez pulsometru, bez celu gdzieś tam na horyzoncie, jest bardzo fajne. Oczywiście, że nie ma takiej motywacji, ale nie ma też presji.
Pisałem kiedyś o tym, że w treningu zawsze przychodzą kiedyś słabsze momenty, że to coś naturalnego. Teraz myślę sobie, że potrzeba nam czasem również takiej przerwy od tego skrupulatnego, ściśle zaplanowanego trenowania. Idealny trening - jak go widzę teraz (nie myślę teraz o zawodowcach) - to połączenie aptekarskiej skrupulatności z okresami jazdy bez trzymanki i robienia tego, na co się ma ochotę. Krótko mówiąc, idealny trening to nieustanne szukanie tego pieprzonego złotego środka!
PS. Pora chyba na uchylenie rąbka tajemnicy w sprawie tego tajemniczego projektu, który szykuje na wrzesień. Podroczę się z Wami i nie napiszę wprost, poszperajcie jednak na Facebooku na moim profilu - tam kryje się wskazówka i rozwiązanie tajemnicy. Na pierwszego odkrywcę czeka słodka nagroda!
Popularity: 33% [?]
Komentarze
8 Odpowiedzi do “Byle do września!”
Skomentuj



O mnie:

Przeprowadzasz się do Poznania, by pracować zdalnie przez internet w Kinie Muza. Dziwne
Chyba że masz swój udział przy zjescpoznan.pl i zamierzasz z niego zrobić najszybciej rozwijający się portal poznański.
Haha. Trop dobry, rozwiązanie zagadki gdzieś tam jest
.
Czyżbyś chciał wypłynąć na szerokie wody ecommerce?

Sklepik ze szpejem do/dla AR? Konkurencja dla Napierajki?
A może Rajduj z Kuertim: “jeśli masz dość życia szarego emeryta, jeśli rozpiera cię energia, jeśli chcesz poczuć smak przygody, chcesz się sponiewierać nie wychodząc z domu, załóż konto na stronie www.wirtualar.pl, wyślij esemesa za pięć pięćdziesiąt + VAT, ten tramwaj czeka na ciebie!
Borman ,
Blisko, blisko
.
ot i proza życia…
życzę Ci tego z całego serca:)

przychodzi moment, kiedy musimy nasze marzenia odłożyć ad acta… oby tylko na chwilkę
bycie freelancerem (a coś mi się zdaje, że właśnie w tym kierunku zmierzasz) wymaga niestety ciężkiej pracy, zwłaszcza na początku, kiedy zdobywa się klientów i uznanie
trzymam kciuki za realizację marzeń
Ipod otworzył nowe centrum w Londynie, to może będzie też jakaś wersja centrum testowego biegowo-ekstremalnego urządzeń z pod znaku jabłka w Poznaniu…
Kristof,
, internetowa gastronomia. Pomysł unikatowy, w Polsce mało popularny, więc dający wiele możliwości
.
w Grześkowym Fejsbuku, poniżej ipoda jest wzmianka o litewskich browarach, a gdzieś tam, obiła mi się o oczy fotka z krainy oranżady. Może to jest to
Krystyna,
Owa tajemnicza sprawa
ma oczywiście związek z rajdami, bieganiem itp. W innym przypadku nie pisałbym o tym na PK4 - nie pisałem tutaj nigdy o prywatnych sprawach, teraz to może się nieco zmienić, bo moje prywatne/zawodowe sprawy będą miały mocny związek z tym, o czym piszę na blogu.
I nie, to nie jest freelancerka
.
Kristof,
Za kilka dni wrzucę więcej szczegółów
.