19 czerwiec | Dlaczego tak mało jeżdzę na rowerze?

Nie licząc wczorajszego treningu ostatni raz na rowerze byłem ponad 2 tygodnie temu. Wcześniej trzymałem się żelaznej zasady - 4 razy bieg i 2 razy rower / tydzień. Zasady są po to żeby je łamać, jak mówi przysłowie. W tym przypadku wolałbym jednak pozostać przy dawnym schemacie. Jeśli pamiętacie porównanie treningów moich i Piotrka Dymusa to łatwo możecie zauważyć, że Piotrek sporo jeździł ostatnio na rowerze, przy symbolicznych wręcz treningach biegowych.

Trend jak najbardziej słuszny, bo w ten weekend zajął 3 miejsce w diabelnie mocno obsadzonym Gringo. Jak widać wyłamuje się z najnowszych trendów treningowych ;) . Wbiłem sobie do główki, że podstawą jednak jest bieganie. Najpierw trzeba być obieganym, a później można dopiero myśleć o rowerze (dlatego trening roweru zawsze u mnie miał charakter podtrzymujący). Przyjąłem chyba słuszne założenie, przynajmniej w moim przypadku. Słuszne, o tyle że biegowo wciąż czuje się mizernie.

Ustalając plan na najbliższe 2 miesiące trzymam się jednej zasady – wolno dokładać obciążenia. To wymaga sporo cierpliwości, ale widzę, że próby trenowania na skróty kończą się tym, że zamiast być w wybornej formie czuję się fatalnie. Dlatego spokojnie, bez pośpiechu będą sobie stopniowo dokładał obciążeń. Z obecnych 6-7h treningu tygodniowo chciałbym za 2 miesiące dojść do około 12h.

Zastanawiam się tylko jak to wszystko pogodzę z pracą po całych dniach (a przecież i bloga pisać trzeba!)? Boję się żeby się przypadkiem nie zajechać. Przy narastającym zmęczeniu łatwo o przekroczenie „cienkiej czerwonej linii”. Z drugiej strony, przynajmniej zaserwuje sobie trening drugiej kluczowej cechy potrzebnej w treningu obok cierpliwości – elastyczności.

Dla zainteresowanych, najbliższy mój tydzień treningowy wyglądał będzie tak:

Jakieś uwagi?

Popularity: 14% [?]

Komentarze

2 Odpowiedzi do “Dlaczego tak mało jeżdzę na rowerze?”

  1. Petro on czerwiec 20th, 2007 6:29 po południu

    Grzesiu, co to ma być “łagodna siła biegowa”?

  2. qwerty on czerwiec 21st, 2007 1:33 po południu

    W moim przypadku to będą same podbiegi bez skipów i wieloskoków. Robione z wyczuciem, tak żeby się nie zarżnąć.

    Wiem, że o SB mówi się albo na max albo wcale, ale mam trochę inne podejście. Zwłaszcza teraz jak stopniowo dorzucam sobie obciążeń.

Skomentuj




  • Informuj mnie o nowych komentarzach via RSS